Niepokój twórczy, lęk egzystencjalny, radość życia, rytm miasta, pozytywne wibracje, malowanie na pustostanach, subvertising, dzielenie się nieokiełznaną ekspresją… to wszystko nie mieści się w żadnym katalogu. Tak samo jak życie, którego wszyscy próbujemy się uczepić, a jak wiadomo, na dłuższą metę to się udać nie może. Ta książka to opowieść o tym, co się wymyka – ludziom, definicjom, ścianom. Mam nadzieję, że zarówno jej treść, jak i te słowa zwiększają poczucie chaosu i nieprzewidywalność, a tym samym – magnetyzm miejskiego vibe’u.